Wyświetlenie artykułów z etykietą: filharmonia

Tadeusz Szlenkier w Filharmonii Podkarpackiej

Zofia Stopińska : Rozmawiamy po koncercie w Filharmonii Podkarpackiej i serdecznie gratuluję Panu tego występu. Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno pięknego głosu, jak i umiejętności aktorskich.

Tadeusz Szlenkier : Bardzo dziękuję za ciepłe słowa.To był bardzo sympatyczny wieczór, nie tylko dlatego, że wystąpiłem razem z wielką gwiazdą -  panią Grażyną Brodzińską, ale także dlatego, że publiczność tak gorąco nas przyjęła. Dla mnie to był powrót i nawiązanie do koncertów, które były organizowane i prowadzone przez śp. Bogusława Kaczyńskiego, którego nie ma z nami już rok i nadal trudno nam wszystkim uwierzyć w Jego nieobecność. Ten rok minął bardzo szybko. Było już wiele koncertów i wydarzeń upamiętniających tę wspaniałą postać, ale ciągle go wspominamy i będziemy wspominać, bo takiej osobowości należy się pamięć i wspomnienie, a najlepszym sposobem żeby o nim pamiętać, to jest organizowanie koncertów, które są, takie jak On robił, na najwyższym poziomie z repertuarem, który kocha publiczność i my sami lubimy występować w tych największych przebojach muzyki operowej, operetkowej, pieśniach i piosenkach. Nigdy się nie broniłem przed śpiewaniem szerokiego repertuaru, bo to interesuje największe grono odbiorców.

Z. S. : Dobrze pamiętam jak rozpoczynał Pan swoją karierę i zapowiadał Pana występy Bogusław Kaczyński. Ta wielka przyjaźń, bo tak możemy powiedzieć, trwała kilkanaście lat.

T. Sz. Akurat tak się złożyło, że na samym początku - użyjmy tego szumnego słowa  - kariery, miałem wielki zaszczyt i szczęście poznać pana Bogusława i zostać włączonym do grupy artystów z którymi często występował. Wszystko się zaczęło w 2003 roku w Krynicy, później podróżowaliśmy z koncertami po całej Polsce i wielokrotnie występowaliśmy także za granicą. To były dla mnie bardzo ciekawe doświadczenia, w ostatnich latach także smutne, bo pan Bogusław zmagał się z ciężką chorobą i w tej walce zwyciężał. Po pierwszym udarze powrócił do intensywnej aktywności artystycznej i wiem, że bardzo wielu osobom w tym czasie pomógł, dajac świadectwo, że można się pozbierać po takiej katastrofie zdrowotnej i można robić to samo co się robiło tak samo dobrze jak przedtem. To było bardzo budujące, jak pan Bogusław wbrew różnym słabościom i ograniczeniom wynikającym z choroby, podjął ten wielki trud i kontynuował prowadzenie koncertów. To był chyba najintesywniejszy okres koncertowy w moim życiu i zawdzięczam to panu Bogusławowi Kaczyńskiemu.

Z. S. : Kiedy zaczęła się Pana przygoda ze śpiewem, bo przecież najpierw ukończył Pan filozofię na Uniwersytecie Warszawskim.

T. Sz.: Śpiewu zacząłem się uczyć stosunkowo późno i wcześniej rozpocząłem studia o których pani wspomniała. Ukończyłem je i bardzo się cieszę z mojego tytułu magister filozofii, natomiast w pewnym momencie zdecydowanie związałem swoją przyszłość ze śpiewem.  W Warszawie skończyłem szkołę muzyczną II stopnia przy  ulicy Bednarskiej i postanowiłem kontynuować naukę śpiewu. Rozglądałem się za studiami na jakiejś europejskiej uczelni, ale tak się szczęśliwie złożyło, że mogłem wyjechać na studia do Stanów Zjednoczonych i przez dwa lata studiowałem na wydziale wokalno-aktorskim na Yale University. Nie było łatwo, ale wszystkim życzę takich doświadczeń. To był pierwszy okres, kiedy byłem zdany wyłącznie na siebie. Jak nie zarobiłem, to nie zjadłem - dosłownie tak było. Ale to był piękny czas, który wspominam z wielkim rozrzewnieniem. To są takie doświadczenia, które pozostają na zawsze.

Z. S. : Z pięknym głosem i pasją do śpiewu już się Pan urodził, natomiast talent trzeba rozwijać i nie może tego człowiek robić sam. Trzeba mieć mistrza.

T. Sz. : Powiem inaczej - mistrzów się tylko miewa czasem. Ja akurat miałem wielkie szczęście, że spotkałem takie osoby, które bardzo dużo mi pomogły. Przede wszystkim muszę powiedzieć o profesorze Romanie Węgrzynie - moim mistrzu, z którym na początku stycznia świętowaliśmy jubileusz 60 - lecia pracy artystycznej i 90-te urodziny, w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie. Na szczęście  mój mistrz cieszy się dobrym zdrowiem, co raduje wszystkich wychowanków i przyjaciół. Przez cały czas korzystam z Jego doświadczenia, chociaż teraz spotykamy się troszkę rzadziej, bo kiedyś spotykaliśmy się codziennie na lekcjach śpiewu, natomiast zawsze bardzo sobie cenię wszystkie jego wskazówki. Każdemu życzę takiego mistrza, na którym można zawsze polegać. Chcę też wspomnieć o pani profesor Annie Pawluk i panu Lesławie Pawluku z Warszawy. Pani profesor jest wybitną pianistką - kameralistką, która całe życie pracowała z największymi śpiewakami z całego świata. Czuję się bardzo zaszczycony, że kiedyś zechciała pracować ze mną i dotychczas się spotykamy. Jak przygotowuję jakąś nową partię, czy odświeżam jakieś utwory,  to pani Anna Pawluk jest pierwszą osobą do której się zgłaszam. Podczas studiów w Stanach Zjednoczonych uczyłem się pod kierunkiem Richarda Crossa - wybitnego amerykańskiego basa, który ma za sobą wielką międzynarodową karierę. To też jest kontakt, który  przetrwał, chociaż to było parę lat temu i dzielą nas tysiące kilometrów. Pani prof. Doris Cross i pan prof Richard Cross przyjeżdżają do Polski w charakterze wykładowców na kursach wokalnych w Akademii Operowej w Warszawie. Przeważnie raz w roku spotykamy się i jest okazja, aby porozmawiać.

Z. S. : Po powrocie ze studiów w Stanach Zjednoczonych rozpoczął Pan pracę w Bydgoszczy.

T. Sz. Tak było. Ja już jestem siódmy sezon solistą Opery Nova w Bydgoszczy. Na zaproszenie pana dyrektora Macieja Figasa wystąpiłem w "Giocondzie" , a później  otrzymałem propozycję pracy na etacie i skorzystałem z tego. W tej chwili wszystko wskazuje na to, że będę raczej "wolnym strzelcem", ale jeśli nawet nie będę na etacie w Bydgoszczy, to zawsze to miasto będe miał w sercu. Tam zamieszkaliśmy z moją żoną i to jest nasze miejsce. Poza tym  zarówno Opera Nova, Filharmonia, jak i Akademia Muzyczna w Bydgoszczy są ważnymi placówkami na muzycznej mapie Polski.

Z. S. : Bardzo Pana cenią w macierzystym teatrze.

T. Sz. : Nie mnie to oceniać, ale faktycznie śpiewam w Operze Nova stosunkowo często i powierzane mi są najważniejsze partie tenorowe. Myślę, że tak już zostanie.

Z. S. : O tym jak wygląda życie artysty, przekonać się możemy mówiąc o kilku kolejnych dniach. Wczoraj śpiewał Pan w Bydgoszczy.

T. Sz. : Tak często jest, że występy i różne koncerty "chodzą stadami". Następują czasem takie kumulacje terminów i  trudno temu podołać, ale trzeba. Do wczoraj miałem w Bydgoszczy próby, a wieczorem spektakl "Rycerskości wieśniaczej". dzisiaj śpiewałem koncert w Rzeszowie, a jutro powtarzamy ten koncert w Łańcucie. W niedzielę będę śpiewał w przedstawieniu "Rycerskości wieśniaczej" w Bydgoszczy, a w poniedziałek mamy powtórzenie koncertu z panią Grażyną Brodzińską i panem Tomaszem Chmielem w Ostrowcu Świętokrzyskim. We wtorek czeka mnie spektakl "Rycerskości wieśniaczej" w Bydgoszczy, a w środę muszę być w Krakowie na próbie, bo przygotowujemy nowy spektakl "Hrabiny Maricy" i mam jeszcze w przyszłym tygodniu dwa przedstawienia "Zemsty nietoperza" . Jak będą mieli Państwo okazję być w Krakowie, to zapraszam na "Zemstę nietoperza". Jest to słynne przedstawienie, które przed laty wyreżyserował Janusz Józefowicz. Początkowo ten spektakl był grany w Teatrze Słowackiego', a później został przeniesiony na scenę Opery Krakowskiej i cieszy się wielkim powodzeniem. Zastanawiano się, czy już nie należy go zdjąć z afisza, ale ze względu na pełną salę na każdym przedstawieniu, ciągle jest grany. "Zemsta nietopera" to wiekie arcydzieło, a w tym wydaniu jest to także bardzo dobry spektakl.

Z. S. : Kończymy tę rozmowę z nadzieję, że będzie niedługo okazja do spotkania na Podkarpaciu. Mógłby Pan zaśpiewać recital z repertuarem, który jest pierwszej Pana płycie CD "Parlmi d'amore".

T. Sz. : Za dużo miałem ostatnio obowiązków i zapomniałem zupełnie o płytach. Bardzo chętnie bym zaśpiewał na Podkarpaciu, bo bardzo sobie cenię ten region. Jest to przepiękny kawałek Polski. Za każdym razem, jak tutaj jadę samochodem, to nie mogę się napatrzeć na przepiękne krajobrazy. W sierpniu ubiegłego roku śpiewałem niedaleko, bo w Kąśnej Dolnej w dworku Paderewskiego. Tam było plenerowe wykonanie "Halki". Ale Podkarpacie - to Podkarpacie. Z wielką radością tutaj przyjeżdżam. Pozdrawiam Państwa serdecznie i do zobaczenia..

Z Tadeuszem Szlenkierem rozmawiała Zofia Stopińska ( 27 stycznia 2017 rok)

 

Koncert kameralny

1 lutego o 19 w sali kamerlanej Filharmonii Podkarpackiej rozpocznie się koncert zatytułowany - tak jak piosenka "Już nie zapomniesz mnie". W ten niezwykły wieczór wykonawcy przeniosą nas w lata 20 i 30 XX wieku, a królować będa głównie piosenki z filmów tamtej epoki.

W ten czarowny, pełen wspomnień i elegancji świat, przeniosą nas wyśmienici wykonawcy aktor Tomasz Stockinger i pianista Stefan Gąsieniec.

Wywiad z Arturem Jaroniem

Koncert abonamentowy który odbył się 20 stycznia w Filharmonii Podkarpackiej wypełniła w całości muzyka George'a Gershwina - jednego z najpopularniejszych kompozytorów XX wieku, który jako pierwszy połączył w swoich utworach elementy muzyki symfonicznej, jazzowej i rozrywkowej. W programie znalazły się: Uwertura kubańska i Koncert fortepianowy F-dur w części pierwszej i po przerwie zabrzmialy Błękitna Rapsodia oraz Poemat symfoniczny Amerykanin w Paryżu. Partie solowe w Koncercie fortepianowym i Błękitnej Rapsodii wykonał pan Artur Jaroń - pianista słynący z ciekawych kreacji utworów George'a Gershwina, a Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej wystąpiła pod batutą Rubena Silvy - polskiego dyrygenta boliwijskiego pochodzenia. Sala wypełniona była po brzegi publicznością, a długie, gorące oklaski po każdym utworze i wyraźna prośba o bis, którą solista spełnił - były najlepszym dowodem na to, że zarówno repertuar, jak i wykonanie bardzo się podobały.

Zapraszam do przeczytania rozmowy, którą miałam przyjemność przeprowadzić z panem Arturem Jaroniem w dniu koncertu.

Zofia Stopińska : Słynie Pan z kreacji utworów George'a Gershwina.

Artur Jaroń : Po prostu lubię jego muzykę i od lat ją gram. Pamiętam, że już kiedyś grałem w Rzeszowie utwory Gershwina, ale było to jeszcze w czasach, kiedy dyrektorem artystycznym był Maestro Adam Natanek. Przypominam sobie zabawną historię związaną z tym koncertem. Pan Adam Natanek pojawił się ze mną na scenie we fraku i eleganckich, ale dość ekstawaganckich spodniach w paski. W przerwie podszedłem podziękować za występ i napomknąłem, że gdybym wiedział o dowolności dotyczącej ubioru, wziąłbym jakiś stosowny - może biały - smoking. Maestro odpowiedział z uśmiechem, że niestety zapomniał przywieźć z Lublina spodni do tego fraka i stąd te paski. Wracając do programu tego koncertu, zarówno Koncert fortepianowy F-dur, jak i Błękitna Rapsodia - towarzyszą mi od 1992 roku i po raz pierwszy wykonałem te utwory w Filharmonii Kieleckiej. Od tego czasu grałem je w prawie wszystkich filharmoniach w Polsce i za granicą. Nawet na dalekiej Syberii kilkakrotnie zabrzmiały te dzieła w moim wykonaniu. Kiedyś chciało mi się tak daleko jeździć - dzisiaj pewnie  już bym nie pojechał.

Z. S. : Dlaczego nie wszyscy pianiści sięgają po utwory George'a Gershwina? Czy są one faktycznie takie trudne i wymagające specjalnych umiejętności?

A. J. : Nie wiem - być może. Dla mnie wzorem pianisty, który potrafi znakomicie grać muzykę klasyczną i świetnie się czuł wykonując utwory Gershwina był Andrzej Ratusiński, którego uważam za niedoścignionego mistrza. Dla mnie wzorcowym nagraniem pozostanie chyba na zawsze jego wykonanie Koncertu i Błękitnej Rapsodii pod batutą Jerzego Salwarowskiego. To nagranie wzbudza entuzjazm u słuchacza i tym entuzjazmem trzeba się "zarazić" zapominając o istnieniu innej muzyki w chwili słuchania. Skoro publiczność "głosuje nogami" przychodząc na koncerty z muzyką Gershwina, to jest to po prostu dobra i potrzebna muzyka.Ponadto jest to rozpoznawalna muzyka. Możemy nie znać tytułu utworu, ale wiemy, że to kompozycja Gershwina. Znana jest historia, jak Gershwin przesłał swoje utwory Ravelowi i poprosił mistrza o przyjęcie do klasy kompozycji. Otrzymał od Ravela odmowę z uzasadnieniem : "zostań młody człowieku przy swoim, bo jesteś oryginalny" i chyba o to chodzi w muzyce - być oryginalnym.

Z. S. ; Ma Pan w repretuarze bardzo różnorodne utwory.

A. J. : Za pięć dni będę grał w Winnicy na Ukrainie z tamtejszą orkiestrą III Koncert fortepianowy Beethovena. Z tym samym utworem wystąpię później we Lwowie. Mam w repertuarze ponad 30 koncertów - od Bacha i Mozarta poczynając, aż po utwory z XX wieku. Jednym z moich ulubionych koncertów - jest Koncert fortepianowy Szostakowicza. Ale nie ukrywam, że najwięcej radości sprawia mi wykonywanie utworów Gershwina.

Z. S. Wykonuje Pan także dużo muzyki kameralnej.

A. J. : Od ponad 20-tu lat mam stałą partnerkę do wykonywania koncertów kamerlanych, a jest to skrzypaczka Ludmiła Worobec - Witek., z którą występujemy wszędzie gdzie nas zapraszają nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Europy. Od czasu do czasu współpracuję także z wyśmienitym wiolonczelistą Tomaszem Strahlem. Bardzo często towarzyszę wokalistom i jest to moja ulubiona forma muzykowania. Miałem przyjemność towarzyszyć kiedyś Teresie Żylis - Gara, wielokrotnie występowałem z Małgorzatą Walewską, z Wiesławem Ochmanem, a latem planuję wspólny występ z Urszulą Kryger. Te wielkie osobowości polskiej wokalistyki występowały na Międzynarodowym Festiwalu Muzycznym im. Krystyny Jamroz w Busku Zdroju.

Z. S. : Z wielką swobodą potrafi Pan łączyć występ w charakterze instrumentalisty i rolę gospodarza. Nie każdy to potrafi.

A. J. : Publiczność bardzo lubi jak wykonawca także coś powie. Sam doświadczyłem tego będąc dwa lata temu w Wiedniu na recitalu Paula Badury - Skody. Kiedy po wykonaniu głównej części recitalu ponad 80-letni Maestro nawiązał słowny kontakt z publicznością, to wtedy dopiero okazało się jak publiczność go kocha.Starczyło, że powiedział kilka słów, a wszyscy byliśmy szczęśliwi. Mówiąc do publiczności nawiązujemy z nią dodatkowy kontakt.

Z. S. : Zajmuje się Pan także z wielkim powodzeniem pracą pedagogiczną.

A. J. : Nigdy się nie spodziewałem, że praca pedagogiczna tak mnie "wciągnie". Pedagogiem jestem prawie  trzydzieści lat, ale od piętnastu lat bardzo dużo czasu poświęcam uczeniu i coraz bardziej mnie to fascynuje. Miałem też dużo szczęścia, że trafiałem na bardzo zdolnych i kreatywnych młodych ludzi, od których także wiele się nauczyłem. Nasi uczniowie zdobywają laury na konkursach i na przesłuchaniach. Można powiedzieć, że od pewnego czasu Kielce są mocnym ośrodkiem pedagogicznym na tle szkół muzycznych II stopnia również dzięki temu, że mam zdolnych, ambitnych i chętnych do pracy kolegów w mojej szkole. Ta pasja, a czasem też i rywalizacja, skutkuje interesującymi wynikami. Mogę podać przykład - uczeń naszej szkoły Kamil Pacholec w grudniu 2016 roku otrzymał I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Katowicach w rywalizacji ze studentami. Był najmłodszym uczestnikiem konkursu. Mam nadzieję, że za kilka lat z powodzeniem stanie w szranki  "dużego" Konkursu Chopinowskiego.

Z. S. : Pewnie trwają już przygotowania do kolejnej edycji Festiwalu w Busku Zdroju.

A. J. : Od 23 lat organizuje Festiwal im. Krystyny Jamroz.  Ta pierwsza wersja - optymistczna tegorocznej imprezy, jest jest już dawno ułożona. Teraz czekamy na decyzje finansowe dotyczące wsparcia nas przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i pewnie w najbliższych dniach będę musiał przeredagować program i dostosować go do możliwości budżetu. Bardzo bym chciał jeszcze jakiś czas prowadzić ten Festiwal, a później przekazać go w "dobre ręce", aby dalej rozkwitał. Mam nadzieję, że uda mi się kontynuować Ogólnopolski Konkurs Wokalny im. Krystyny Jamroz - po latach przerwy odbyła się w ubiegłym roku druga edycja i planujemy następne.

Z. S. : Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej zawsze chętnie występuje na Festiwalu w Busku.

A. J. : Dodam, że ma ustaloną markę i renomę, a także jest gorąco oklaskiwana. Ciesze się, że ten zespół prezentuje niezmiennie wysoki poziom wykonawstwa i dobrze mi się z nim współpracuje od wielu lat.

Z Arturem Jaroniem rozmawiała Zofia Stopińska - 20 stycznia 2017r.

 

Dla ciebie śpiewam

"Dla Ciebie Śpiewam..." to tytuł wyjątkowego koncertu poświęconego wybitnemu krytykowi, dziennikarzowi, miłośnikowi muzyki klasycznej - Bogusławowi Kaczyńskiemu, w którym wystąpi uwielbiana przez niego gwiazda polskiej sceny operetkowej, perfekcyjna w każdym geście, podbijająca serca publiczności na całym świecie - Grażyna Brodzińska oraz Tadeusz Szlenkiel - utalentowany tenor, solista Opery Nova w Bydgoszczy. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej wystąpi pod batutą Tomasza Chmiela - znakomitego dyrygenta, pianisty, aranżera i producenta muzycznego.

Podczas koncertu będzie można posłuchać przede wszystkim ulubionych utworów Bogusława Kaczynskiego - najpiękniejszych arii operowych, operetkowych i pieśni neapolitańskich. Będą to m.in. : "Aria ze śmiechem", "Usta milczą dusza śpiewa, "Wielka sława to żart", "Co się dzieje, oszaleję", O sole Mio" oraz "Przetańczyć całą noc"!

Koncert odbędzie się 27 stycznia 2017 r o 19 w Filharmonii Podkarpackiej i powtórzony zostanie 28 stycznia o 17 w Filii MDK Podzwierzyniec w Łańcucie.

Wieczór z Gershwinem stars

Po znakomitym koncercie muzyki rosyjskiej na który złożyły się: II Koncert fortepianowy G-dur op.44 - Piotra Czajkowskiego i Szecherezada op.35 - Mikołaja Rimskiego-Korsakowa, w wykonaniu pianistki Sofji Gulbadamowej i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Massimiliano Caldiego, w najbliższy piątek (20.01.2017) zabrzmi muzyka amerykańska. Program wieczoru wypełnią utwory George'a Gershwina: Amerykanin w Paryżu, Błękitna Rapsodia, Koncert fortepianowy F-dur i Uwerura kubańska. Partie solowe wykona Artur Jaroń - znany i ceniony polski pianista, pedagog i animator życia muzycznego. Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Podkarpackiej dyrygować będzie Ruben Silva - polski dyrygent boliwijskiego pochodzenia. Koncert rozpocznie się o 19.

W BAŚNIOWYM NASTROJU

AB 13 stycznia 2017, PIĄTEK, GODZ. 19:00

ORKIESTRA SYMFONICZNA FILHARMONII PODKARPACKIEJ

MASSIMILIANO CALDI - dyrygent

SOFIA GÜLBADAMOVA - fortepian

W programie:

P. Czajkowski - II Koncert fortepianowy G-dur op. 44

M. Rimski-Korsakow - Suita symfoniczna "Szeherezada" op. 35

II Koncertem fortepianowym G-dur Czajkowskiego zachwycał się legendarny pianista Mikołaj Rubinstein, ten sam, który uznał słynny dzisiaj I Koncert b – moll za banalny i mało wartościowy. Oba dzieła łączy niewątpliwie symfoniczny charakter i błyskotliwa partia solowa pokazująca pełnię brzmienia fortepianu. Na szczególną uwagę zasługuje przepiękna, melancholijna część druga, w której koncertują na pierwszym planie skrzypce i wiolonczela. Skrajne, żywiołowe części utworu mają typowo rosyjski „smak” dzięki użyciu ludowych melodii. Rosyjską nutę słychać także w Suicie symfonicznej Szeherezada”, ale tam przeplata się ona z orientalnymi intonacjami. Jej autor był postacią nie mniej barwną niż tytułowa księżniczka. Z zawodu oficer marynarki wojennej opłynął niemal cały świat i może właśnie dlatego potrafił tak trafnie oddać dźwiękami obraz morza, po którym żegluje okręt dzielnego Sindbada. Wydaje się jednak, że oddanie muzyką literackich treści nie było celem Korsakowa. Pod feerią orkiestrowych barw kryje się drugie oblicze Suity – delikatne i poetyckie, ale na tyle czytelne, żeby doszukać się w nim rozmyślań kompozytora o życiu człowieka.

To był bardzo pracowity rok" - mówi prof. Marta Wierzbieniec - dyrektor

Zofia Stopińska : Koniec roku kalendarzowego, to mniej więcej połowa sezonu dla Filharmonii Podkarpackiej. Za nami już sporo wspaniałych koncertów. Jednym z ważniejszych był występ Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu 10 grudnia.

Marta Wierzbieniec : To był bardzo pracowity rok, pełen wspaniałych wydarzeń artystycznych, ale rzeczywiście zwykle dwa razy mamy okazję podsumowywać naszą działalność, bo  robimy to jak kończymy sezon artystyczny i jak kończy się rok kalendarzowy, rok budżetowy naszej działalności. Wszystkie te przedsięwzięcia, które pamiętamy, doceniamy i którymi się też trochę chwalimy, nie były by możliwe, gdyby zabrakło nam środków na ich organizację. Dlatego już na wstępie chcę podziękować wszystkim, którzy nam pomagają, a szczególnie Marszałkowi Województwa Podkarpackiego panu Władysławowi Ortylowi, dziękuję Zarządowi i Sejmikowi naszego województwa za przyznanie nam odpowiednich środków, by chociażby ten ostatni wyjazd do Wiednia mógł dojść do skutku. To było wielkie przedsięwzięcie. Wspólnie z wiedeńskimi połączonymi chórami, zresztą z inicjatywy jednego z tych chórów – Wiener Mannergesang-Verein  z Wiednia ( to chór męski z którym od dawna współpracujemy), odbył się koncert w słynnej Złotej Sali wiedeńskiego Musikverein. To jest to miejsce, które niebawem będziemy oglądać, kiedy będzie transmisja Koncertu Noworocznego. Nasza Orkiestra już pod raz piąty miała zaszczyt zaprezentować się wiedeńskiej publiczności – tym razem, jak już powiedziałam z wiedeńskimi chórami a także z wiedeńskimi solistami. Pod dyrekcją Antala Barnasa (to dyrygent, który na co dzień prowadzi Chór Wiener Mannergesang-Verein) wykonaliśmy Oratorium na Boże Narodzenie – Jana Sebastiana Bacha. To było wielkie przedsięwzięcie, samo dzieło oczywiście jest niezwykle wymagające, niezwykle złożone, bo są zarówno chóry, arie, recitativy i fragmenty tylko orkiestrowe. Niezwykła jest rola basso continuo, a więc klawesynisty, wiolonczelisty, fagocisty. Bardzo ważne partie mają do wykonania wszystkie instrumenty dęte. Najwięcej solistycznych partii mają chyba oboje i flety, ale również pierwszy skrzypek miał okazję zaprezentować się solo i muszę państwu powiedzieć, że koncertmistrz Orkiestry Filharmonii Podkarpackiej pan Robert Naściszewski otrzymał gromkie brawa, podobnie jak wiolonczelistka pani Anna Naściszewska współrealizująca partie basso continuo , jak i cała orkiestra. Kilkanaście minut orkiestra nagradzała wszystkich wykonawców gromkimi oklaskami. Bardzo się z tego cieszymy. Jest to promocja nie tylko Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackie, ale także całego województwa. Chcemy, by nasze koncerty które odbywają się poza siedzibą Filharmonii Podkarpackiej, były dobrą wizytówką naszego regionu. Mam nadzieję, że tak jest, ponieważ napływają do mnie dobre opinie o naszej orkiestrze z różnych regionów kraju, a także  z zagranicy. Pamiętajmy, że występ w Wiedniu oznacza koncert nie tylko dla Wiedeńczyków, bo w przepięknej, niezwykle bogatej w wykonawcze tradycje Złotej Sali, jest publiczność z całego świata. Wielu turystów spędza w Wiedniu wieczory słuchając koncertów w tym magicznym miejscu. Cieszymy się, że zaraz po zakończeniu koncertu muzycy zbierali gratulacje od publiczności z różnych stron świata. Mamy nadzieję, ze współpraca z różnymi zagranicznymi ośrodkami muzycznymi będzie się dobrze układać, bo prowadzimy aktualnie rozmowy na temat koncertów w innych miejscach Europy i nie tylko Europy, ale takie przedsięwzięcia planuje się z dużym wyprzedzeniem. Do koncertu, który dobył się w Wiedniu 10 grudnia przygotowywaliśmy się organizacyjnie, logistycznie prawie dwa lata. Mam nadzieję, ze w przyszłym roku i w następnych latach też będziemy mogli reprezentować nasz region za granicą.

Z. S. : Bardzo pracowicie kończycie ten rok kalendarzowy. Po przyjeździe z Wiednia rozpoczęliście przygotowania do odpowiedzialnego koncertu na który złożyły się utwory, które wykonane zostały w Rzeszowie po raz pierwszy. Jeden z nich został także nagrany.

M. W. : Po raz pierwszy w Rzeszowie postanowiliśmy wykonać z inicjatywy pani prof. Kaji Danczowskiej i pana prof. Stanisława Krawczyńskiego, Koncert skrzypcowy napisany właśnie dla Kaji Danczowskiej przez Henryka Jana Botora. Koncert został także zarejestrowany i mam nadzieję, że w przyszłym roku ukaże się płyta z tym utworem. W drugiej części znalazł się repertuar związany ze świętami Bożego Narodzenia. Symfonia bardzo rzadko w Polsce wykonywana autorstwa brytyjskiego kompozytora – Victora Hely-Hutchinsona. Każda z części oparta jest na innej tradycyjnej kolędzie: „Adeste Fideles”, „God rest ye merry…”, „Noel, Noel”, „Here we come a Wassailing”.  Do wysłuchania polskich kolęd zapraszamy państwa już 27 grudnia o 19, tuż po świętach, można będzie wspólnie pokolędować.

Z. S. : Pewnie nie możemy szerokiego grona publiczności zaprosić do Filharmonii w sylwestrowy wieczór.

M. W. : Wiem, że jakieś pojedyncze bilety są, jeśli nie na Koncert Sylwestrowy to na Noworoczny. Proszę się nie wycofywać z planów spędzenia z nami sylwestrowego wieczoru, bo nieraz jeszcze w ostatniej chwili okazuje się, że są zwroty biletów. Zawsze namawiam, żeby zasięgać informacji w sprawie biletów do ostatniej chwili. Soliści i dyrygent przyjadą do nas w Włoch i będzie to wieczór w wiedeńsko-włoskim stylu, bo będziemy słuchać znanych utworów Straussa, Lehara, Verdiego, Rossiniego czy Kalmana. Dzieła m.in. tych mistrzów zabrzmią w Sylwestra i Nowy Rok. Program następnego koncertu – 5 stycznia, wypełnią piosenki Whitney Houston. Zachęcam do zapoznania się z programami kolejnych koncertów. Tuż po Nowym Roku rozpoczniemy sprzedaż karnetów na drugą część sezonu, która rozpoczyna się w lutym i potrwa do czerwca. Serdecznie zapraszam – spotykajmy się w Filharmonii Podkarpackiej. Przed nami wieczory symfoniczne, kameralne, a także operowe, operetkowe, może i wieczór baletowy. O szczegółach poinformuję w styczniu 2017 roku.
Wszystkiego dobrego życzę państwu na Święta – zdrowych, radosnych i dobrze brzmiących Świąt Bożego Narodzenia.

Subskrybuj to źródło RSS